#iMItm

Mojej cioci wykryto nowotwór piersi. Nie chce iść do lekarza na skanowanie siatkówki oka (na tym badaniu wychodzi wszystko), ponieważ ksiądz powiedział jej, że lekarka podczas badania zagląda pacjentowi w duszę i brudzi ją.



Nie wiem co mnie bardziej przeraża. To, że ksiądz głosi takie coś w XXI wieku czy to, że ciotka w to uwierzyła...
Igraszka Odpowiedz

I jedno i drugie jest przerażające

tortczekoladowy Odpowiedz

Co znaczy, że wychodzi wszystko? Może ktoś, kto ma jakieś pojęcie wyjaśnić mi, jakie znaczenie ma badanie siatkówki oka w związku z nowotworem piersi?

Odpowiedzi (11)
Zobacz więcej komentarzy (17)

#OU6pC

O tym jak jedno wydarzenie wywraca całe życie do góry nogami.

Z Alanem spotykałam się od paru miesięcy. Byliśmy parą, spotykaliśmy się, uprawialiśmy seks. Ja brałam tabletki antykoncepcyjne, ale i tak nalegałam na prezerwatywę. Podczas jednego stosunku Alan pod moją nieuwagę zdjął prezerwatywę. W euforii i zaufaniu do partnera nie zwróciłam na to uwagi. Dopiero gdy skończył, zrozumiałam, że mnie oszukał. Poczułam się zgwałcona. Nie wyraziłam zgody na seks bez prezerwatywy. Gdyby nie miał gumki, nie byłoby seksu. Z typem zerwałam, test na HIV zrobiłam - negatywny uff, jednak to co mnie później spotkało spowodowało, że zaczęłam nowe życie w nowym kraju.

Po jakimś czasie zaczęłam odczuwać ból i pieczenie przy oddawaniu moczu, do tego doszła gorączka i wymioty, od razu poszłam do lekarza. Diagnoza: rzeżączka.
Powiedziałam o tym moim rodzicom, z którymi mieszkałam.
Rodzice wedle prośby mojego ginekologa również się przebadali. Moja mama zaraziła się rzeżączką ode mnie. Jak? Prawdopodobnie przez używanie mojego ręcznika czy mojej pościeli.
Gdy mama odebrała pozytywny wynik zaczęła się w domu masakra.
Ojciec zaczął wyzywać mnie od puszczalskich, kazał mi się wyprowadzić z domu, bo nie chce bym wenery przynosiła do domu.
Wytłumaczyłam im, że nigdy nie spałam z przypadkowymi facetami, że zawsze używałam prezerwatywy, ale jednym razem Alan bez mojej zgody ją zdjął.

Nikt mi nie uwierzył.



Zapłakana spakowałam się i pojechałam do bliskiej mi koleżanki. Gdy jej opowiedziałam o całej sytuacji i o tym, że mama się ode mnie zaraziła, koleżanka poprosiła bym wyniosła się z jej domu, bo ona nie chce chorować. Uszanowałam.
Wzięłam zaliczkę z pracy i wynajęłam mały pokoik. Próbowałam łączyć studia i pracę, ale ciągle brakowało mi pieniędzy. Zaczęłam zjeżdżać na debet, nie miałam za co jeść.

W końcu poszłam do dziekan i załatwiłam sobie dziekankę. Wyjechałam za granicę, by spłacać długi. Po jakimś czasie jednak postanowiłam, że nie chcę już wracać do Polski i nie chcę tych studiów.


Zaczęłam nowe życie w nowym kraju i tutaj mam zamiar rozpocząć inny kierunek studiów. Trzymajcie kciuki. A Alana mam nadzieję dopadnie karma.
Julson Odpowiedz

Twoi rodzice, a zwłaszcza ojciec, są chyba ograniczeni umysłowo, skoro twierdzą, że jak rzeżączka to TYLKO przez puszczanie się. A Alanowi życzę tego samego, co Ty.

Odpowiedzi (4)
Sara1234567 Odpowiedz

A nie tak dawno było wyznanie o brudasach i dla kometujacych to było normalne używać cudzych ręczników, gąbek czy innych przedmiotów.
Przestroga dla brudasów.
A dla Ciebie gratulacje.

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (23)

#6Pbtd

Kilka miesięcy temu na domówce u kumpla spotkałem swoją byłą dziewczynę. Dość mocno przeżyła nasze rozstanie i od tamtej pory starałem się unikać kontaktu (mimo że ona twierdziła, że możemy być przyjaciółmi) żeby nie rozdrapywać ran.

Tak się stało, że bawiliśmy się razem bardzo dobrze, popiliśmy, pogadaliśmy, potańczyliśmy i w sumie było jakbyśmy byli znowu parą.

Po imprezie poszedłem spać do gościnnego pokoju, gdy nagle wchodzi ona i w sumie od słowa do słowa stało się to, przez co nie chciałem się z nią spotykać. Po całej sytuacji ona wyszła, a ja po prostu poszedłem spać.


Wyrzuty sumienia przyszły dopiero rano. Zaraz po przebudzeniu myśli "co teraz?", "Jak mam o tym z nią pogadać", "znowu ją skrzywdziłem", "pewnie mnie nienawidzi". Wchodzę do pokoju, a co gorsza ona patrzy na mnie i się uśmiecha. No teraz to dopiero źle się poczułem, jakbym zaraz miał znowu z nią zerwać. Siadam i po dłuższym namyśle jak to ugryźć, wziąłem ją żeby pogadać na osobności. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:


- Chciałem ciebie przeprosić za to co wczoraj zaszło.
- Coś ty, fajnie było.
- Mi też się podobało, ale to tylko jednorazowa sytuacja. Przepraszam, ale nie możemy już tak więcej.
- Ale dlaczego?
- Nie chcę sypiać z byłą dziewczyną, to nie fair wobec ciebie, bo już nic do ciebie nie czuję.
- Ale jak to sypiać? O co chodzi?
- O sytuację wczoraj z pokoju.
- Jaką sytuację?!

Dosyć długo zajęło mojemu skacowanemu mózgowi pojęcie co się naprawdę wydarzyło i okazało się, że poszedłem spać, a wszystko po tym był to tylko bardzo rzeczywisty sen. Moja ex nie weszła do pokoju, nie było sexów, rozmowa niestety była i było mi po niej dość głupio, ale wszystko dobrze się skończyło. Dzisiaj się kumplujemy i z całej sytuacji się śmiejemy.
Antarees Odpowiedz

Nie chciałeś się z nią spotykać ze względu na seks, czy o co chodzi? XD

Odpowiedzi (2)
Igraszka Odpowiedz

A mnie zastanawia "i stało się to, przez co nie chciałem się z nią spotykać"???

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (8)

#dPd20

Kiedy miałam 13-14 lat uwielbiałam wchodzić na różnego rodzaju internetowe czaty. Zapewne wielu z was pamięta, jakim skupiskiem pedofilów i zboczeńców były takie portale przez te kilka lat po dwutysięcznym roku.

Pewnego razu napisała do mnie Ola. Dziewczyna powiedziała, że jest w podobnym wieku i od pewnego czasu zastanawia się, czy może nie jest lesbijką. Wysłała mi swoje nagie zdjęcia i zapytała, czy też nie wyślę jej swoich.

Sytuacja mnie zaintrygowała. Coś tam już wiedziałam na tamte tematy i spodobała mi się przygoda wysyłania rozbieranych fotek. Na zdjęciach od Oli widać było nagą dziewczynę w wieku dojrzewania, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że jest tym, za kogo się podaje.


Złapałam za (jeden z pierwszych wtedy) aparat cyfrowy i zabrałam się do cykania fotek. Problem tkwił jednak w mojej niewielkiej nadwadze, skupiającej się głównie w okolicach brzucha. Ze względu na brak autorytetu w postaci instagramowych modelek, ukazujących jak wygiąć się, aby wyglądać najlepiej na tego typu zdjęciach, na każdym z nich widać było mój powód do kompleksów. Stwierdziłam więc, że nikomu takie fotki nic nie dadzą. No bo kto chciałby oglądać grube cielsko jakiejś nastolatki? Nie chciałam Oli dawać powodów do zniechęcenia się w poszukiwaniu samej siebie poprzez pokazanie jej własnego, odrzucającego wizerunku. Usunęłam dowody zbrodni i na długie lata zapomniałam o całej sprawie.

Dopiero któregoś dnia, kiedy byłam już pełnoletnia, zrozumiałam, co dokładnie się wtedy wydarzyło. Dzięki mojemu niskiemu poczuciu własnej wartości nie dałam satysfakcji jakiemuś pedofilowi. Nie sądzę bowiem, że młoda osoba, zamiast wejść na jakąś pornograficzną stronę, chciałaby z własnej inicjatywy wymieniać się swoimi nagimi zdjęciami z obcymi ludźmi.
Do dzisiaj martwi mnie kim była dziewczyna na tamtych zdjęciach, czy człowiek, któremu je wysłała (i z którym pisałam ja) nie zrobił jej krzywdy, oraz jak wiele dziewczyn nabrało się na jego oszustwo.
FemaleCenobite Odpowiedz

A ja myślę, że to wcale nie musiał być pedofil.

Odpowiedzi (3)
bazienka Odpowiedz

pewnie inna, ktora mu te fotki wyslala wczesniej
to tylko przekonuje,z e z dziecmi nalezy rozmawiac na takie tematy

Zobacz więcej komentarzy (4)

#D35YM

Nie lubię dotyku i zbytniej bliskości różnych ludzi. Reaguję na coś takiego dziwnie, dlatego spotyka się to z pytaniami „co się stało?”

Byłam molestowana.
W pracy, przez dużo starszego „faceta”, jako 19-letnia dziewczyna. Pracowaliśmy pod kamerami, ale on wiedział gdzie stanąć, żeby kamery nic nie widziały.
Ludzie pytają „dlaczego tego nie zgłosiłaś? Na policję, do szefostwa?” Odpowiedź jest prosta i żałosna - bałam się. Strach przed tym, że mi nie uwierzą, że usłyszę iż prowokowałam i to moja wina. Strach przed tym, że nie mam żadnych dowodów.

Bardzo długo wracałam do siebie, żeby mój chłopak mógł mnie po prostu przytulić.
Teraz, kilka lat później wiem, że to nie była moja wina, a sprawa powinna być zgłoszona.
Szkoda tylko, że tak późno.
Idun Odpowiedz

Żałosny to jest ten obleśny facet co cie molestował.

Fredrica Odpowiedz

Odpowiedź nie jest żałosna. Ani Ty nie jesteś. Żałosna jest chora kultura gwałtu, która ma się świetnie na świecie. Ciężko walczyć z nią jednostce. Zwłaszcza w kraju, gdzie prawo w takich kwestiach jest co najmniej absurdalne.

Odpowiedzi (13)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#RKPIU

Historia miała miejsce wiele lat do tyłu, gdy chodziłam do pierwszej lub drugiej klasy podstawowej.

Była przerwa, więc poszłam do toalety szkolnej. W środku była cisza, więc uznałam że nikogo nie ma. Weszłam do pierwszej lepszej toalety i co zobaczyłam... Moją wychowawczynię, która cisnęła klocka :d Jej miny nigdy nie zapomnę, wkurzona na mnie, coś pod nosem zaczęła przeklinać i trzasnęła drzwiami. Ja w wielkim szoku poszłam do toalety obok. Jak już spuszczałam wodę, słyszałam jak szybko wyleciała na korytarz, zamykając głośnym hukiem drzwi. Więc wyszłam z toalety i poszłam umyć ręce. Podeszłam do głównych drzwi wyjściowych, łapię za klamkę a tam... Drzwi były zamknięte na klucz! Trochę spanikowałam i nie wiedziałam co mam robić, więc krzyknęłam i zapukałam w drzwi. Ale była jeszcze przerwa, więc chyba nikt nie słyszał.

Zadzwonił dzwonek, a ja czekam i czekam... Po 10 minutach przyszła i ona. Otworzyła mi drzwi i z szyderczym uśmiechem popchała mnie do wyjścia. Ani ja ani ona nic nie powiedziałyśmy. Później bałam się chodzić sama do łazienki szkolnej. Ale widoku tej jędzy na kiblu nigdy nie zapomnę hehe :D
PrzezSamoH Odpowiedz

Czy tylko w moich szkołach nauczyciele mieli osobne toalety?:)

Odpowiedzi (5)
XX2411 Odpowiedz

Może za mocno cisnęła i jej się styki od wysiłku przegrzały?

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#nHbli

Zostałam zgwałcona. Niedawno dowiedziałam się, że jestem w ciąży z gwałcicielem. Mój chłopak zostawił mnie samą kiedy się dowiedział. Stwierdził, że nie będzie wychowywał czyjegoś "bachora". Nie mam rodziny, więc zostałam całkiem sama, ale nie usunę tego dziecka. Chcę je pokochać tak bardzo jak nienawidzę tego co mi to zrobił.

Mam tylko 20 lat i nie wiem czy nie biorę zbyt dużo na siebie.
kotekzpiwnicy Odpowiedz

Czy sprawa została zgłoszona na policję?

Odpowiedzi (3)
MilutkaJa Odpowiedz

Zależy czy jesteś silna psychiczne czy nie chociaż i to może nie mieć znaczenia. Poród to silne przeżycie, można zauważyć nawet czytając anonimowe ile kobiet przechodzi depresję poporodową, a u ciebie dochodzi jeszcze sprawa gwałtu. Ból w trakcie porodu czy później połogu może przywołać bolesne wspomnienia, dlaczego to się dzieje. Decyzja należy do ciebie tak czy inaczej trzymam kciuki i oby dziecko było zdrowe, a miłość do niego przezwycieżyła złe wspomnienia.

Zobacz więcej komentarzy (28)

#wVvo7

Mam pewna znajomą. Połączyło nas wspólne zamiłowanie do pewnego sportu, trenowałyśmy w tym samym miejscu, później w tej samej grupie. Hildegarda tak samo jak ja jest w wieku piętnastu lat, a mimo to jej rodzice konfiskują wszystkie jej oszczędności „coby nie wydawała na głupoty”. Jej telefon (absolutnie nie oceniam nikogo przez pryzmat telefonu) to kilkuletni rozpadający się sony, za to trójka jej rodzeństwa same iPhony (jedne z najnowszych modeli).

Hildegarda kocha sport, który uprawa, jednak jest on bardzo kosztowny. Jej rodzice z wielkim niezadowoleniem płacą za treningi, ale na kupienie sobie dodatkowej lekcji, nowej odzieży sportowej lub akcesoriów praktycznie niezbędnych dla zaangażowanej osoby nie pozwolą. Co do treningów - rodzice Hildegardy (którzy naprawdę maja dużo pieniędzy), nie pozwolą jej na wymarzony obóz, ponieważ twierdzą, że treningi są wystarczającym prezentem dla niej i powinna ich całować po stopach. Jest to koszt ok. 400 złotych miesięcznie, przy czym Hildegarda nie uczęszcza na żadne zajęcia dodatkowe. To samo z każdym świętem - urodziny czy Boże Narodzenie - prezentem jest szampon/szczotka/skarpetki z kartką o treści „twoje treningi to wystarczający prezent”.

Do tej pory było mi naprawdę żal Hildegardy, jednak ostatnio doszłam do wniosku, że jej rodzice wpoili jej tak straszne zasady i poglądy, ze zadawanie się z nią nie ma sensu. Ostatnio stwierdziła, że ją nastawiam przeciwko rodzinie i jestem patologią, a moja matka mi na za dużo pozwala (nie pozwala mi na więcej niż zwykłej nastolatce).

Kolejnym faktem jest to, iż rodzice ją strasznie przekarmiają. Hildegarda ma nadwagę spowodowaną wpychaniem jedzenia przez siostrę i matkę, które nie pozwolą jej na NIC jeśli nie zje grzecznie obiadku, którym można spokojnie wykarmić 3 osoby. Jej brat i obydwie siostry maja wszystko o czym tylko pomyślą, a Hildegarda praktycznie nic.

Nasz kontakt stopniowo zaczął się urywać, gdy zauważyłam, że zaczęła ona kraść moje rzeczy (wszystkie później odzyskałam), przechwalać się i obgadywać ze wszystkimi.

Mimo zaistniałych sytuacji jest mi jej naprawdę żal, ale nie mam pojęcia jak jej pomoc. Nie trenujemy już w tym samym miejscu, więc nasz kontakt jest naprawdę znikomy.
BFMV Odpowiedz

Nie da się pomóc komuś, kto tego nie chce i nie ma co uszczęśliwiać kogoś na siłę.

Odpowiedzi (1)
Serwatka31 Odpowiedz

To sumie, czekam aż pojawi się Saraileśtam, powinna się strasznie ucieszyc z tego, że rodzice nie finansują dziecku nic oprócz treningów, więc podział hajsu między dzieci jest równy.
(Na podstawie jej komentarzy do dwóch innych wyznań).

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (11)

#7KSZd

Naprawdę bardzo kocham moją Mamę. Niestety jest coś z czym już sobie nie radzę, ani ja ani mój brat.

Ona zwyczajnie nie sprząta... dla niej pojęcia takie jak odkurzanie, mycie podłóg, ścieranie kurzy to coś obcego. Kiedy jeszcze z nią mieszkałam, to ja i brat zajmowaliśmy się sprzątaniem i tym żeby w domu było czysto. Teraz ją odwiedzam raz na jakiś czas i to co widzę to tragedia. Nie odkurza, podłoga w pokoju lepi się od brudu, a dywan był ostatni raz odkurzany kiedy ja mieszkałam czyli ok 4 lata temu... Szyby w oknach ufajdane, kurz na regałach. Dostała nową kuchnie gazową, ma 5 dni, gotowała coś i jej się wylał sos, myślicie że to sprzątnęła?

Ja już nie mam sił. Prośby i groźby nie pomagają. Tłumaczy się tym, że jest zmęczona, bo pracuje i niby kiedy ma sprzątać? Ja też pracuję, też fizycznie i potrafiłam utrzymać jako taki porządek. Już nie mówię, że ma codziennie latać z mopem, ale posprzątać po gotowaniu czy raz na jakiś czas odkurzyć to tak wiele? Ona wiecznie zmęczona, jak tylko wspominam o sprzątaniu to jest atak na mnie, że ona w szpitalu nie mieszka, że ma być błysk. Któregoś razu odkurzyłam jej pokój, to po wyłączeniu odkurzacza usłyszałam tylko "no w końcu, ile można słuchać tego wycia", a jak zaczęłam sprzątać kuchnie po gotowaniu to "a co cię tak na sprzątanie wzięło". Mówię, że to są normalne czynności, które powinna robić jak coś się ubrudzi. Tłumaczę jak dziecku, że trzeba po sobie sprzątać.

Najlepsze jak nakładała kotu jedzenie. Wiecie mokre z puszki, prosto na podłogę... Teraz nakłada do miski, ale jeśli ja tej miski nie umyję, to kot przez cały czas jadłby z brudnej i zaschniętej od starego jedzenia. Ona uważa, że pracuje fizycznie to nie ma siły. W ogóle po co ma odkurzać skoro zaraz znowu się naniesie. Wylany sos na kuchni? No przecież zaraz znowu jej coś kapnie, to co ma za każdym razem myć? Jak kot nam przewrócił kwiatek, to ziemia od kwiatka leżała na podłodze przez tydzień, bo ona nie ma sił.

A propos kota... Ja z nim chodzę do weta, na szczepienia, odrobaczam itp. Ostatnio chodził jakiś taki osowiały, nie chciał jeść i charczał. Mówię, że trzeba do weterynarza z nim. Moja mama "a po co, no jeszcze tego brakuje bym z kotem po lekarzach chodziła, jak ja się nie mogę dostać do swojego". Mieszkamy w domu z ogrodem, zawsze jak biorę psa na spacer mówi, że odbiło mi do reszty, że ma podwórko, a ja będę łazić z nim... Muszę wszystko tłumaczyć jak dziecku, że pies potrzebuje ruchu, że jak się ma zwierzę to trzeba je szczepić i chodzić do weterynarza.

Dodam, że moja mama nie jest na nic chora, ale jej sposób myślenia jest na etapie dziecka.
zielonybanan Odpowiedz

A ja się zastanawiam jak to wyglądało, kiedy byliście mali, jak matka się Wami opiekowała, myła Was? Sprzątała? Jeśli wyglądało to tak jak obecnie to przerażająca wizja dzieciństwa.

Odpowiedzi (1)
Nancy666 Odpowiedz

Zastanawia mnie jak mieszkając z matką, przy jej nawyku do nie sprzątania absolutnie nic, Ty potrafisz to wszystko ogarnąć do porządku i wiesz, że powinno się sprzątać na bieżąco. Wkońcu wzorce bierze się od rodziców, oni uczą takich podstawowych czynności? Podziwiam, że wyuczyłaś to chyba sama od siebie ;)

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (19)

#J6AAH

Jak ktoś wyznaje, że chce popełnić samobójstwo, to w pierwszym odruchu mam ochotę napisać krótką instrukcję, jak to zrobić szybko, bez narażania innych i całkowicie bezboleśnie. Bo po co zaśmiecać globalny genotyp wadliwym DNA.

Potem przypominam sobie, że też kiedyś chciałem się zabić.
BigMomma Odpowiedz

Podaj tę instrukcję. Tylko tanio i szybko poproszę. A i żeby ten sposób działał na 100%.

Odpowiedzi (20)
XDemon666 Odpowiedz

Gdyby jeszcze myśli samobójcze były przekazywane przez allele :)

Zobacz więcej komentarzy (10)
Dodaj anonimowe wyznanie